Jak segregować śmieci w domu jednorodzinnym - z cyklu z życia wzięte.

2016-08-21
Jak segregować śmieci w domu jednorodzinnym -  z cyklu z życia wzięte.

Ustawa "śmieciowa" zastała nas w wynajmowanym mieszkaniu... W mediach bardzo dużo się na jej temat mówiło. Nam jednak ciężko było sobie wyobrazić jaki będzie miała wpływ na nasze codzienne życie. Podobnie jak większość osób w tamtym okresie, podchodziliśmy do sprawy z dystansem (po cichu licząc na to, że jakoś uda nam się uniknąć tego całego zamieszania związanego z "ustawą śmieciową")...

Mniej więcej wtedy rozpoczynaliśmy budowę naszego domu i mieliśmy mnóstwo ważniejszych spraw na głowie, niż interesowanie się śmieciami, które - jak wtedy się nam wydawało -  nikomu nie są już potrzebne.

W ogóle nie zauważyliśmy momentu, w którym weszła w życie nowa "ustawa śmieciowa". Tak jak dotychczas wszystkie domowe odpady wrzucaliśmy do jednego kosza. I pewnie nic by się nie zmieniło w tej kwestii gdyby nie fakt, że nasz kosz (o pojemności 120 litrów) w pewnym momencie okazał się być zbyt mały. Mieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu, z którego już niebawem mieliśmyzamiar się wyprowadzić . Doszliśmy więc do wniosku, że jeszcze wstrzymamy się z zakupem większego kosza.

Właśnie wtedy postanowiliśmy, że zainteresujemy się (dla nas w tamtym czasie zupełnie nowym) zagadnieniem segregacji śmieci.

Odebraliśmy w Gminnym Zakładzie Gospodarki Komunalnej worki na odpady segregowalne. Każdy mieszkaniec gminy może poprosić o wydanie dowolnej ilości worków. Bardzo uprzejma Pani pracująca w ZGK Teresin poinformowała mnie, że są dostępne trzy rodzaje worków:
1. worki żółte - na plastik, folię, papier, metal, tekstylia,
2. worki białe (wzmocnione) - na szkło białe i kolorowe,
3. worki zielone - na odpady biodegradowalne takie jak np. trawa, obierki z ziemniaków itp.

Oczywiście w myśl zasady "jak dają to trzeba brać" odebraliśmy wszystkie trzy rodzaje worków. Bardzo szybko okazało się, że worki zielone dla nas jako osób mających własną działkę są zbyteczne. Gmina najczęściej odbiera je raz na dwa tygodnie. Skoszona trawa, obierki, stare warzywa lub inne odpady organiczne po dwóch tygodniach spędzonych w foliowym worku (szczególne w okresie letnim) wyglądają i pachną bardzo nieprzyjemnie. Więc zamiast przechowywać odpady biodegradowane w worku, doszliśmy do wniosku że zorganizujemy na naszej działce kompostownik. Tym oto sposobem pozbyliśmy się zielonych worków oraz problemu związanego z ich przechowywaniem.

Zostały nam worki żółte oraz białe. Bardzo szybko okazało się, że do żółtych worków możemy wrzucać większość odpadów powstających w naszym dwuosobowym gospodarstwie domowym. Po upływie pierwszego miesiąca od daty odebrania worków na odpady segregowalne ze zdumieniem doszliśmy do wniosku, że nasz kosz na odpady mieszane nawet w połowie nie jest pełny. Zamiast tego mieliśmy 3 żółte worki z odpadami segregowanymi takimi jak butelki plastikowe, papier, folia, puszki aluminiowe itp. oraz pół worka ze szkłem.

To był moment w którym zaczęliśmy zdawać sobie sprawę z tego jak świetna jest idea segregacji śmieci!

Czas mijał, nasz dom piął się do góry a my po okresie zachwytu tematem segregacji śmieci powoli zaczęliśmy dostrzegać, pewne niedogodności. Tak jak dotychczas, mieliśmy pod zlewem kosz na śmieci mieszane (czyli wszystko to czego nie da się ponownie przetworzyć). Dodatkowo musieliśmy zorganizować pojemnik na odpady wrzucane do żółtego worka. Ponieważ kuchnia w wynajmowanym przez nas mieszkaniu była wyjątkowo mała nie było mowy o wciśnięciu pod zlew dodatkowego kosza. Dlatego byliśmy zmuszeni umieścić ten pojemnik na podłodze pod blatem kuchennym. Szklane butelki i słoiki zazwyczaj ustawialiśmy obok. Nie wyglądało to zbyt ładnie ale nie mieliśmy innego wyjścia.

Pewnego wieczora snując plany na temat naszego nowego domu, a w szczególności kuchni, zdaliśmy sobie sprawę z tego że fajnie byłoby abyśmy w naszej nowej kuchni mieli specjalne pojemniki do przechowywania odpadów segregowalnych. W miarę upływu czasu oraz postępów w budowie domu nasz pomysł ewoluował i doszliśmy do wniosku, że najlepiej było by aby kosze na odpady segregowalne były tam gdzie w każdym polskim domu normalnie znajduje się kosz - czyli pod zlewem :-) Po przeprowadzeniu krótkiej burzy mózgów doszliśmy do wniosku, że potrzebujemy nie więcej jak cztery kosze na śmieci:
koszt numer #1 - odpady nadające się do ponownego przetworzenia wrzucane do żółtego worka (folia, plastik, papier, puszki aluminiowe, puszki stalowe),
kosz numer #2 - szkło białe oraz kolorowe,
kosz numer #3 -  odpady biodegradowalne (skórki z owoców cytrusowych, obierki z warzyw, itp),
kosz numer #4 - czyli cała reszta, które nie kwalifikuje się do żadnego z koszy opisanych poniżej.

Na etapie wykonania zabudowy kuchennej położyliśmy szczególny nacisk na umieszczenie pod zlewem szuflady, w której znajdują się cztery osobne kosze.

Jakie są zalety takiego rozwiązania?

1. komfort segregacji odpadów - dzięki temu, że kosze na odpady segregowalne są w zasięgu ręki sam proces segregacji odpadów stał się niemalże komfortowy. Nie wymaga od nas żadnego wysiłku. Wystarczy wysunąć szufladę i wrzucić śmieci do odpowiedniego kosza,

2. oszczędność pieniędzy - co miesiąc wystawiamy około 5-6 żółtych worków z odpadami nadającymi się do ponownego przetworzenia. W okresie wykańczania domu było tego dwa razy więcej. Bez możliwości segregacji odpadów miesięcznie płacilibyśmy za śmieci około 150-200 pln zamiast 20 pln płaconych dotychczas,

3. ochrona środowiska - segregacja odpadów pozwala nam zadbać o czystość naszej planety jak również przyczynia się do ograniczenia zużycia naturalnych zasobów. To naprawdę niesamowite jak duża część naszych śmieci nadaje się do ponownego przetworzenia,

4. bezpieczeństwo naszych dzieci / przyszłych pokoleń - zadbajmy o to aby nasze dzieci i wnuki nie musiały mieszkać na naszych śmieciach.

 

Pokaż więcej wpisów z Sierpień 2016
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixelpixel